196

ła.

patrzyłaś na mnie, jakbym chciał cię uderzyć. Rainie, ty nie potrzebujesz
Potężne szarpnięcie pozbawiło go oddechu, ale po chwili udało mu się
trzeba wziąć pod uwagę dostawę czekoladek i innych słodyczy. Na czekoladki
Kimberly też to wiedziała. Przyglądała mu się, oczekując czegoś więcej,
wzrok w ziemię. Rainie wsunęła dłonie do tylnych kieszeni dżinsów.
menty tożsamości, ale potem Quincy wykorzystał fakt, że pracował w FBI
których ich zdaniem dorośli oczekują. Quincy’emu nie dawało też spokoju powtarzane przez
Jak zmyć farbę do włosów ze skóry? Poznaj proste sposoby kiedy zasypywał ją jedną opowieścią po drugiej. Sama też opowiadała
barierach otaczających parkingi, jakby chciało zająć dla siebie tę miejską
– No to w takim razie dlaczego Melissa Avalon? Specjalny nabój. Pojedynczy strzał w
- Na śmierć Mandy on musiał czekać prawie rok. Czy to go niepokoiło?
Rainie zaczęła kojarzyć.
Musiała się zastanowić. Tymczasem podano jedzenie. Sałatka Quincy’ego wyglądała
z aspiracjami. Zawiązując sznurowadła, rzuciła okiem na automatyczną sekretarkę.
zakup sprzętu komputerowego do zdalnej nauki

Mały Książę cofnął się o krok, widząc, że Próżny, podobnie jak wcześniej Król, chce odebrać mu Różę.

Tammy znieruchomiała w progu, a w gardle coś ją ścis¬nęło. Nie powinna była na nich patrzeć, powinna się wy¬cofać, i to jak najprędzej - a przecież za nic w świecie nie była w stanie oderwać od nich wzroku.
przekornym pytaniem.
- Tak, ale musi go panienka zachęcić. Uciekł, bo się przestraszył.
- Kim jesteś? - spytał cicho. - Wiesz, kim jestem. Znasz mnie z college'u. - Beck uśmiechnął się przelotnie. - To również nie był przypadek. Poszedłem na Uniwersytet Stanowy Luizjany, ponieważ ty się tam uczyłeś. Zapisałem się do bractwa, ponieważ ty do niego należałeś. Wszedłem w twoje życie, zwróciłem na siebie twoją uwagę, żebym w odpowiednim momencie, kiedy przyjdzie mi dołączyć do Hoyle Enterprises, był już waszym długoletnim faworytem. Podziałało, i to lepiej, niż się spodziewałem. Zaakceptowałeś mnie bez mrugnięcia okiem, podobnie jak Huff. Od razu zyskałem wiarygodność. - Jesteś związkowcem, prawda? - Nie. - Prokuratorem okręgowym? Agentem FBI? - Nic tak wielkiego. - Więc kim, do cholery... - Jestem Beckiem Merchantem. Merchant to nazwisko mojego przybranego ojca. Zaadoptował mnie, kiedy poślubił moją owdowiałą matkę. Przyjąłem jego nazwisko, ponieważ już jako dziesięcio- czy dwunastolatek zacząłem planować wasz upadek i wiedziałem, że moje prawdziwe nazwisko mnie wyda. - Nie mogę się doczekać - rzucił kwaśno Chris. - Jak się naprawdę nazywasz? - Hallser. Chris szarpnął się lekko, a potem pokiwał głową, jakby uznawał spryt Becka. - To wiele wyjaśnia. - Sonnie Hallser był moim ojcem. - W takim razie powinieneś mścić się na Huffie, a nie na mnie. - Chodzi o coś więcej, niż o zemstę, Chris. Chcę zniszczyć was i wszystko, co reprezentujecie. Chris potrząsnął głową. - To się nigdy nie stanie - powiedział tonem, w którym pobrzmiewała litość. - Wasz upadek już się zaczął. Hoyle Enterprises zamknięto. - Jesteś w zmowie z Charlesem Nielsonem? - Ja jestem Charlesem Nielsonem, a może raczej nie ma żadnego Charlesa Nielsona. To tylko imię, nagłówek, podmiot kilku artykułów w prasie, które sam napisałem i rozesłałem. To kombinacja imienia i nazwiska mojego taty, z inicjałem jego drugiego imienia, C. - Sprytny chłopczyk. - Czekałem przez całe lata na ten dzień, Chris. Życie mojego ojca zostało mu odebrane całe dziesięciolecia za wcześnie, a dlaczego? Ponieważ stanął na drodze Huffowi. Huff go usunął. Wyeliminował. Wszyscy to wiedzieli, ale uszło mu płazem. Ty zrobiłeś to samo z Iversonem, ale wiesz co, Chris? - spytał, przyciszając głos do złowieszczego szeptu. - Tym razem to koniec. - I co zamierzasz zrobić, Beck? Doniesiesz na mnie? Jesteś naszym prawnikiem. Nie możesz ujawnić informacji o swoich klientach, inaczej usuną cię z palestry. - Sprytnie, Chris, ale problem w tym, że nic mnie to nie obchodzi. Nie chciałem być prawnikiem. Studiowałem prawo tylko po to, żeby się do was zbliżyć i uzyskać dostęp do wszystkich waszych brudnych sekretów. Będą o mnie źle mówić, nazwą mnie zdrajcą i obdarzą jeszcze gorszymi epitetami, ale mnie to nie wzrusza. Reprezentując ciebie i Huffa, przyzwyczaiłem się, że ludzie uważają mnie za najgorszy rodzaj gówna. Nie oczekuję niczego nowego. - Zabezpieczyłeś się ze wszystkich stron, co? - Tak. - I co teraz? Powinienem zemdleć czy jak?
Zmarszczyła brwi.
PIT za 2020 r. Kiedy trzeba złożyć roczne zeznanie podatkowe - Po co?
- Wszystko naraz.
Róża była zbyt dumna, by zdradzić, iż obawia się, że ptaki znowu mogłyby zabrać ze sobą Małego Księcia. Dobrze
Tammy podeszła do łóżeczka i z czułością ułożyła misia przy twarzyczce Henry'ego.
- Naprawdę nie wiedziała pani o śmierci siostry? - spy¬tał ze współczuciem, a gdy nie odpowiedziała, delikatnie ujął ją pod brodę i uniósł jej twarz, by musiała spojrzeć mu w oczy.
- Ty się boisz! - odkrył nagle.
- A może po prostu wyjdź i zostaw mnie w spokoju?
- Interes kraju wymaga, żeby następca tronu powrócił - oznajmił twardo.
Stary służący z trudem powściągnął uśmiech.
- Czy jeśli wybierzemy się w Nieznany Czas, będziemy w nim tacy sami jak teraz?
czas pracy 2020

©2019 www.ten-ozdobny.swiebodzin.pl - Split Template by One Page Love